ZNISZCZONA.
Taka właśnie się czuję. Ostatni rok mnie zniszczył. Pokazał jakie jest życie. To pierwszy epitet, o którym pomyślałam gdy wpadałam na pomysł tego posta. Dlaczego ? Nigdy nie myślałam w ten sposób o sobie, na myśl przychodziło mi wiele przymiotników, ale nie ten. Może teraz dotarło do mnie, że najlepiej opisuje to co stało się ze mną przez ostatni rok, może trzy.
Słowo zniszczona zawiera w sobie wszystkie te najgorsze: zmęczona nie całkiem fizycznie, bardziej psychicznie, wykończona, zraniona, wypalona bo z każdą raną na mojej duszy coś paliło się wewnątrz mnie, a ucierpiała najbardziej na tym moja wyobraźnia bo szkoła zasłoniła horyzonty.
Właśnie...Szkoła to o niej jest ten tekst. Nie napisałam tego wprost, ale to ona mnie zmieniła. Jeszcze nie wiem, czy na lepsze. Czas pokaże.
Na pewno stałam się mądrzejsza. Dojrzałam. Spoważniałam jeszcze bardziej, bo tego oczekiwało ode mnie życie, a ono jest moim władcą, któremu jestem wyjątkowo posłuszna i wierna.
Przez ostatnie lata zrobiłam rzeczy, których kiedyś tak bardzo bałam się popełnić. Tknęłam alkohol to chyba boli mnie najbardziej. Czuję się przez to brudna, skażona. Chodziarz wiem, że prędzej czy później to by się stało to i tak mam to sobie za złe.Mimo, że nie tknęłam nic mocniejszego niż piwo chodziarz nigdy nie wypiłam całego były to tylko pojedyncze łyki to i tak czuję się z tym źle.
Mogłabym napisać tu o kilku pozytywnych rzeczach, które wydarzyły się przed te lata:
Doceniłam rodzinę. Stałą się dla mnie kluczowa. Jeśli miałam problem to zawsze mogłam iść do kogoś z mojej rodziny. Zazwyczaj była to siostra, a jeszcze częściej kuzynka, której nie doceniałam przez wiele lat, ale jak pisałam wcześniej zmądrzałam. Zobaczyłam w niej osobę, która współgra ze mną jak nikt inny. Wspiera mnie i pomaga w momentach gdy nie mam siły i kopie w d*** gdy mi się nie chce. Najlepsze wspomnienia wiążą się właśnie z nią i zawdzięczam jej tak wiele, że ciężko byłoby mi to wymienić.
Znalazłam swoje pasje i hobby, które sprawiał, że szkoła stawała się mniej zła.
Muszę tu wspomnieć też o niektórych znajomych, a dokładnie o tych, którzy nie zostawili mnie na lodzie i mimo, że nasza relacja była płytka sprawiali, że uśmiech pojawiał się na mojej twarzy.
I najważniejsze podróżowałam, łączy się to z punktem o pasjach, ale jest dla mnie na tyle ważne, że zasłużyło na oddzielny punkt.
Dziś zaczęłam wakacje. 73 dni beztroski, wolności, odpoczynku, spokoju i zabawy.
-J
Słowo zniszczona zawiera w sobie wszystkie te najgorsze: zmęczona nie całkiem fizycznie, bardziej psychicznie, wykończona, zraniona, wypalona bo z każdą raną na mojej duszy coś paliło się wewnątrz mnie, a ucierpiała najbardziej na tym moja wyobraźnia bo szkoła zasłoniła horyzonty.
Właśnie...Szkoła to o niej jest ten tekst. Nie napisałam tego wprost, ale to ona mnie zmieniła. Jeszcze nie wiem, czy na lepsze. Czas pokaże.
Na pewno stałam się mądrzejsza. Dojrzałam. Spoważniałam jeszcze bardziej, bo tego oczekiwało ode mnie życie, a ono jest moim władcą, któremu jestem wyjątkowo posłuszna i wierna.
Przez ostatnie lata zrobiłam rzeczy, których kiedyś tak bardzo bałam się popełnić. Tknęłam alkohol to chyba boli mnie najbardziej. Czuję się przez to brudna, skażona. Chodziarz wiem, że prędzej czy później to by się stało to i tak mam to sobie za złe.Mimo, że nie tknęłam nic mocniejszego niż piwo chodziarz nigdy nie wypiłam całego były to tylko pojedyncze łyki to i tak czuję się z tym źle.
Mogłabym napisać tu o kilku pozytywnych rzeczach, które wydarzyły się przed te lata:
Doceniłam rodzinę. Stałą się dla mnie kluczowa. Jeśli miałam problem to zawsze mogłam iść do kogoś z mojej rodziny. Zazwyczaj była to siostra, a jeszcze częściej kuzynka, której nie doceniałam przez wiele lat, ale jak pisałam wcześniej zmądrzałam. Zobaczyłam w niej osobę, która współgra ze mną jak nikt inny. Wspiera mnie i pomaga w momentach gdy nie mam siły i kopie w d*** gdy mi się nie chce. Najlepsze wspomnienia wiążą się właśnie z nią i zawdzięczam jej tak wiele, że ciężko byłoby mi to wymienić.
Znalazłam swoje pasje i hobby, które sprawiał, że szkoła stawała się mniej zła.
Muszę tu wspomnieć też o niektórych znajomych, a dokładnie o tych, którzy nie zostawili mnie na lodzie i mimo, że nasza relacja była płytka sprawiali, że uśmiech pojawiał się na mojej twarzy.
I najważniejsze podróżowałam, łączy się to z punktem o pasjach, ale jest dla mnie na tyle ważne, że zasłużyło na oddzielny punkt.
Dziś zaczęłam wakacje. 73 dni beztroski, wolności, odpoczynku, spokoju i zabawy.
-J
Komentarze
Prześlij komentarz